"Dobre matki. Prawdziwa historia kobiet, które przeciwstawiły się najpotężniejszej mafii świata." Alex Perry.

"Dobre matki. Prawdziwa historia kobiet, które przeciwstawiły się najpotężniejszej mafii świata." Alex Perry.

Do niektórych książek nie ma się żadnych powodów, kiedy się po nie sięga. Tym razem właśnie tak było. Nie miałam konkretnego celu, dla którego mogłam by czytać tą książkę. Jednak nieco zaciekawił mnie tytuł i to co będzie w środku. 


W książce znajdziemy lekko przerażająca historię kobiet, które sprzeciwiały się mafii. Niestety niektóre przypłaciły za to życiem, ale to było takie poruszające. W niektórych momentach płakałam, nie dało się ich zatrzymać. Przedstawione są przerażające losy kobiet. Wszyscy myślą że w mafii jest kolorowo (to pewnie poniekąd dzięki "365 dniom"), ale tak nie jest. Kobiety praktycznie traktowane można powiedzieć że jak w arabskich haremach. W środku mamy ich zeznania, dzięki którym udało się rozpracować włoską mafię, która rządziła całym światem narkotyków. 

Język książki jest dość przystępny i szybko się czyta. Jest sporo cytatów z zeznań oraz retrospekcji. Okładka jest krwiście czerwona, jak krew ofiar. Mamy kilka rozdziałów na ponad 300 stronach.


Tą pozycję polecę dla wszystkich osób, które interesują się mafią oraz lubią dobrą literaturę faktu. 
Projekt denko #20.

Projekt denko #20.

To już 20 edycja projektu denko, a ja się cieszę że ponad 3 lata temu (chyba) zaczęłam prowadzić ten projekt. Dzięki czemu mogę sobie przypomnieć jakie kosmetyki używałam i w jakim mniej więcej tempie. 


Lakier do paznokci essence nail art special effect topper - kupiłam go w 2012 (!) roku na gwiazdkę. Myślałam że będzie taki całościowy. Długo się utrzymywał na paznokciach, ale pod koniec to po kilku dniach odpryskiwał. 
Więcej pisałam tutaj


Lakier do paznokci miss selene - nadawał się idealnie do końcówek przy robieniu manicure'u francuskiego. Nie trzeba było idealnie rysować końcówki. Na paznokciach trzymał się do 5 - 6 dni. 
Więcej pisałam tutaj.


Baza pod lakier hybrydowy Chiodo Pro Soft - totalna kicha! Baza od samego początku była gęsta, a hybrydy przez to trzymały się krócej. Zero odezwu od strony Chiodo po reklamacji. Totalnie nie polecam. 
Więcej pisałam tutaj. 


Żel pod prysznic Balea Sweet Smoothie - uwielbiałam za ten słodki zapach, który wbrew pozorom nie wydawał się być mdlący, dobrze się pienił i świetne opakowanie. 
Więcej pisałam tutaj.


Perfumy Beyonce Pulse - miały taki delikatny zapach, ale za to było średnio z wytrzymałością. Butelka także była średnio poręczna.
Więcej pisałam tutaj.


Odżywka do pięknych i długich włosów - wcale nie była taka fajna jak myślałam, ale lekko odżywiała moje włosy.
Więcej pisałam tutaj.


Szampon do długich i pięknych włosów Balea - szampon nie był za specjalny, taki przeciętny dla niewymagających włosów. 
Więcej pisałam tutaj


Cienie do powiek Wibo Quattro - przepiękne kolory, ale ich nałożenie i jakość była porównywalna do tych najgorszych. 
Więcej pisałam tutaj


Odżywka do włosów farbowanych Balea - nie wiem dlaczego, ale od ponad roku nie mogłam jej skończyć, nie wiem czy uratowała moje farbowane włosy bo średnio działała. 
Więcej pisałam tutaj


Olej ze słodkich migdałów Fitomed - jeden z lepszych olejów jakie mogłam stosować do moich włosów oraz czasami na twarz. 
Więcej pisałam tutaj


Szczotka do włosów Rossmann - była moją ukochaną szczotką od lutego 2014 roku, ale już mi pękła i pogubiła kilka igieł. 

"Nomen omen" Marta Kisiel.

"Nomen omen" Marta Kisiel.

Ostatnio próbuję odmiennych rzeczy, niż te które robiłam do tej pory. Z tych powodów co raz częściej daję szansę książkom napisanych przez polskich autorów. Niedawno recenzowałam inną książkę Marty Kisiel i spodobał mi się jej styl pisania, dlatego sięgnęłam po kolejną. 


Historia jest nieco inna, niż te które czytam na co dzień. Jednak czasami dobrze się oderwać od swoich ulubionych na rzecz takiej historii. Lecz przekonałam się że to nie dla mnie. W pewnych momentach książka lekko mnie przynudzała. Bowiem poznajemy historię 25-letniej Salki, jej zwariowanej rodziny. Z tego właśnie powodu przeprowadza się do Wrocławia (jednak nie to samo miasto, jakby lekko odmienione), jednak tam jest wraz ze swoim bratem. Dzieją się dziwne rzeczy, których nie jestem w stanie zrozumieć. 


Książka ma 420 stron i podzielona jest na kilkanaście rozdziałów. Język jest niesamowity - to jest to czego zawsze brakuje mi w tłumaczeniach. Opisy są po prostu rewelacyjne - tego nie mogę zarzucić. Btw. będą idealne dla kogoś kto uczy się pisać jakieś wypracowania maturalne czy cuś. Okładka została odświeżona i wygląda o niebo lepiej, chociaż jest trochę przerażająca. 



Polecę tą pozycję dla każdego, kto kocha twórczość Marty Kisiel oraz lubi polskie książki fantasy. 
Pani Bukowa "Weź się ogarnij".

Pani Bukowa "Weź się ogarnij".

Niedawno, a raczej chyba dawno bo prawie 1.5 roku temu, recenzowałam książkę Pani Bukowej "Wielki ogarniacz życia". Była dla mnie przyjemną lekturą i naprawdę nigdy nie uśmiałam się przy czytaniu książki, jak tutaj. Dlatego bez wahania zdecydowałam się na ćwiczenia Pani Bukowej. 


Jeśli kogoś nie zmotywowały powiedzonka Pani Bukowej to nie wiem co musi się stać. Może właśnie dlatego wydała ćwiczenia. W środku nich znajdziemy dużo zadań, które lekko przypominają mi o ćwiczeniach w klasach 1-3 podstawówki. Lecz to nie są takie rebusy czy coś jak w szkolnych ćwiczeniach czy wykreślankach, to są po prostu zadania Pani Bukowej czyli jak zawsze możemy spodziewać się dużo lenistwa, alkoholu, słodyczy oraz wpajania że jesteśmy najważniejsze. I wciąż przeciwstawia się wszystkim trendom światowym. Od teraz nie musimy już tylko czytać, ale także możemy zacząć "praktykować" styl życia autorki. 


Tak jak poprzednie książki, tak samo i ta jest rozmiaru A5 i ma okładkę papierową. W środku na 208 stronach znajdziemy masę łamigłówek, krzyżówek i rebusów. Trochę to przypomina mi bestseller "Zniszcz ten dziennik". 





Książka stanowi idealny prezent dla wszystkich fanów Pani Bukowej i będzie świetnym uzupełnieniem pozostałych książek. 
Copyright © hope&faaith , Blogger