Łagodna pianka do mycia twarzy Isana.
Od razu zwróciłam uwagę na jej przyjemny, świeży zapach i lekką, kremową konsystencję. Zawiera proteiny jedwabiu, które mają wygładzać i dodawać blasku. Odżywka rzeczywiście sprawia, że włosy stają się miękkie i bardziej błyszczące, a rozczesywanie jest zdecydowanie łatwiejsze. Już po kilku użyciach zauważyłam, że końcówki mniej się plączą, a włosy wyglądają zdrowiej. Warto uważać, bo nałożona w zbyt dużej ilości może lekko obciążać. Świetnie się sprawdzi się na włosach, które potrzebują codziennego wygładzenia, a nie intensywnej odbudowy.
Myślę, że mogę jeszcze wrócić do tej odżywki.
Myślę, że jeszcze wrócę do tego kremu.
Wystarczy niewielka ilość, aby uzyskać ładny efekt zmatowienia. Przy czym jest wydajny. Daje ładny efekt matu oraz naturalny. A przy okazji nie widać mocnego krycia na twarzy i bielenia. Kolor jest uniwersalny, dzięki czemu pasuje do jaśniejszych karnacji. Puder ma delikatny zapach, minimalnie wyczuwam w nim zapach grejpfruta (czego się trochę obawiałam). Na twarzy pozostaje przez kilka godzin i schodzi równomiernie. Jak do tej pory mnie nie uczulił, chociaż nie ma najlepszego składu.
Myślę, że jeszcze mogę wrócić do tego pudru.
Maska ma gęstą konsystencję i intensywny, ciemnofioletowy kolor. Dzięki temu dobrze przylega do włosów, co zapewnia równomierne działanie pigmentów. Zapach jest subtelny i delikatny. Jest dość wydajna – wystarczy niewielka ilość, aby pokryć włosy. Aplikacja jest prosta, chociaż trzeba uważać, by nie ubrudzić dłoni. Produkt łatwo się rozprowadza. Po spłukaniu maski zauważyłam, że miedziane refleksy na moich włosach są wyraźnie mniej widoczne. Włosy nabrały chłodnego, stonowanego odcienia, który wygląda bardzo naturalnie i świeżo. Po jej użyciu włosy są gładkie, miękkie i pełne blasku.
Chyba będę do niej jeszcze wracać.
Myślę, że mogę wrócić do tego kosmetyku.
.jpg)
Nie sądzę, abym powróciła do tego produktu.
