Juno Dawson "Zabójcze lato".

Juno Dawson "Zabójcze lato".

Przysłowiowe wakacje chciałam zakończyć jakiś książkowym akcentem, który także byłby z nim związany. Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po książkę Juno Dawson "Zabójcze lato". 


Jak pewnie wiecie, nie da się napisać recenzji, bez lekkiego spoilerowania. Książka ukazuje losy grupki przyjaciół, którzy wybierają się na wakacje do Hiszpanii. Jednak w ich pamięci krąży samobójstwo ich koleżanki Janey. Kiedy w ich otoczeniu pojawia się osoba, która mówi że wie kto stoi za śmiercią dziewczyny, wszyscy zaczynają od nowa rozpamiętywać co się stało i dlaczego.  Od tego momentu zaczyna się dziać prawdziwa akcja. Thiller który naprawdę trzymał mnie w napięciu i nie mogłam się doczekać co będzie dalej. Fabuła jest niby prosta i banalna, ale jednak umie zaskoczyć w niektórych momentach. Oraz trzyma do końca w napięciu co się stanie z bohaterami i kto był zabójcą. 
Ukazane jest wiele problemów i zawirowań wśród tych młodych ludzi. Oraz pokazane jest także rozwiązanie. 


Prosta okładka, która nie przysłania treści książki. Dodatkowym atutem jest "przedłużenie" okładki, która jest zgięta. Ugh, nie wiem jak to się fachowo nazywa. Dzięki temu można zaznaczyć na szybko, gdzie się skończyło czytać. Sama książka posiada 40 "scen" na 365 stronach. Tekst jest przyjemny do czytania i jak się wciągnie to nie można się oderwać. 



Polecę każdemu kto ubóstwia thrillery. 

Colleen Hoover "Slammed" /Pułapka uczuć cz. 1/.

Colleen Hoover "Slammed" /Pułapka uczuć cz. 1/.

Od zawsze uwielbiałam czytać romanse. Zwłaszcza takie, gdzie bohaterowie naprawdę się w sobie zakochują i razem zwalczają przeciwności losu. Wiem, jak to może brzmieć banalnie. Ale czasami jest dobrze odciąć się od świata zewnętrznego i zanurzyć się w takiej powieści. Zwłaszcza że wyszło nowe odświeżone wydanie. 


Jest to pierwsza i zarazem bestsellerowa powieść Colleen Hoover. Opowiada o losach dziewczyny Layken, która przeprowadza się do stanu Michigan i poznaje chłopaka, zarazem jej sąsiada Williama. Zaczyna się lekko jak jakiś harlequin, ale nie ma tak łatwo. Po drodze, parę napotyka dużo przeciwności losu, zwanych także życiem. W wieku 18 lat Lake będzie musiała się zmierzyć z wieloma rzeczami, które zazwyczaj nie dotyczą dziewczyn w jej wieku. Tak samo Will - jako 21-latek zmierza się z problemami, które nie są typowe dla studentów. Wiele śmiesznych i czasami poważnych sytuacji z tego wyniknie. Sporo elementów tej powieści jest widocznych w innych - tak ja np.: słynna "bazania". 


Odświeżona wersja książki jest po prostu piękna. Wytoczone elementy okładki i błyszczące elementy są tylko jej atutem. Sama książka w sobie jest podzielona na rozdziały. A w środku nich możemy znaleźć wiersze! Cała pierwsza część trylogii mieści się na 282 stronach, czcionka jest przyjazna do czytania. 



Jeśli kochasz powieści romantyczne, to kup! 

Żel pod prysznic sweet smoothie z Balea.

Żel pod prysznic sweet smoothie z Balea.

Chyba powinnam się leczyć z mojego uzależnienia kupowania żeli pod prysznic w dm. Czy ktoś zna jakąś grupę leczącą te uzależnienie? Zawsze jak tam jestem to zawsze przynajmniej jeden ląduje w moim koszyku.


Tym razem wybrałam nie w tradycyjnym opakowaniu lecz w tubie. Jak każdy żel z dm pachnie niebiańsko i nie można się nim nie oczarować. Nie zauważyłam aby wywołał na mojej skórze jakieś podrażnienia. Nie nawilżał i nie wysuszał. Po prostu mył tylko moje ciało. A przy okazji dobrze się pienił. O taki normalny żel pod prysznic z DM. 


Opakowanie mi się podoba. Łatwo z niego wydobyć produkt i wyciskać także. Konsystencja jest rzadka i ma perłowy kolor. Na razie opakowanie dobrze się zamyka, nic nie przecieka. A zaletą jest to że w czasie ubywania kosmetyku zmniejsza nam się objętościowo. 


Jak zawsze jestem na tak dla tych żeli. Zawsze do nich będę wracać. Bez względu na to, że niektórzy mówią że to szajs. Jednak dla mnie zawsze pozostaną małym luksusem przywiezionym z zagranicznej podróży.
Zmywacz do paznokci w chusteczkach od Cleanic.

Zmywacz do paznokci w chusteczkach od Cleanic.

Ostatnio robiąc zakupy w drogerii dostałam do przetestowania kilka sztuk zmywaczu do paznokci w chusteczkach. Zaskoczona "wynalazkiem" skusiłam się na testowanie. Zwłaszcza że to świetny patent nawet do trzymania takiego małego opakowania w torebce i użycia w kryzysowej sytuacji. Np.: kiedy brzydko odkruszy nam się lakier z paznokci. Wtedy mieć lepiej jeden nie pomalowany niż brzydko wyglądający lakier.


Po rozpakowaniu czujemy normalny zapach zmywacza. Jest bardzo wydajny. Spokojnie chusteczka może nam wystarczyć na zmycie paznokci u rąk i nóg. Ale podzielmy ją na kilka części. Wtedy będzie najlepiej nam użytkować. Lakier nie jest rozmazany. Trudno radzi sobie ze zmyciem brokatowego topcoat czy też brokatowych lakierów. Gorzej jest z zmyciem lakieru bardzo jasnego i bezbarwnego.  Ze zmyciem zwykłego lakieru z hybryd poradził sobie całkiem nieźle. Zwłaszcza przy końcówkach hybryd, gdzie zawsze zostaje nam trochę zwykłego lakieru. Nie zauważymy czy zmyte, gdyż w chusteczkach jest olejek. Który nawilża nam paznokcie i nie pozostawia suchych skórek. Chociaż bym tego tak nie powiedziała. Musiałam później bardziej odtłuszczać paznokcie. 


Bardzo dobra opcja na wakacje i podróż. Chętnie skuszę się ponownie. W drogerii nie kosztuje tak wiele. Cóż na pewno to lepsza rzecz niż taki z gąbką w słoiczku. Tutaj nie gromadzą nam się bakterie, ani nie brudzimy sobie potem dłoni poprzednim zmywanym lakierem, szczególnie ciemnym! 
Copyright © hope&faaith , Blogger